InBODY POSITIVE

BODY SHAMING PO POLSKU #1- bo ja byłam gruba

Znacie to? “Trzeba mieć samokrytykę, bycie grubym jest wstrętne, wiem, bo ja też byłam, ale wzięłam się siebie i schudłam”. Ten tekst jest tak smutny, tak typowy, że chce mi się wyć do księżyca, gdy to czytam. Schudłaś? Zajebiście. Cieszę się razem z Tobą i życzę, by tak zostało. Ale dlaczego uważasz zatem, że hejtowanie osób, które być może wyglądają teraz, jak Ty kiedyś jest OK?

Ludzie chudną różnie – jedni szybko, inni wolno, jeszcze inni tak wolno, że wydaje im się, że wcale. Bo jesteśmy różni – mamy różne ciała, różny metabolizm, różny tryb życia. Nie znasz osoby, którą komentujesz. Tak, to może być zagubiona kobieta, której się nic nie chce, a może też być matka czwórki dzieci, która nie ma czasu sobie położyć odżywkę na włosy. Może się zdarzyć, że ta gruba na zdjęciu, u granic swojej psychicznej wytrzymałości podejmuje kolejną ciężką próbę, żeby zawalczyć o siebie, a ty właśnie sprowadziłaś ją do podłogi. Jednym komentarzem? Nie, nie jednym. Bo potem ktoś się przyłączył – dla swoich trzech groszy lub dla beki, są kazania, wujki dobra rada i heheszki. Brawo Ty – być może właśnie czyiś zapał spierdoliłaś swoją hipersuperważnąopinią. A może nie pamiętasz jak bardzo jest to demotywujące i dołujące?

I nie zasłaniaj mi się tu troską o dobro osoby, którą tak ochoczo pouczasz. Ty to przecież znasz – obrzęki, bóle stawów, niestrawność, zadyszkę, cukier czy cokolwiek innego. Trudności w kupowaniu fajnych ciuchów, omijanie lustra. Znasz obgadywanie, głupie prztyczki. Wiesz, jak to jest źle się ze sobą czuć. Ale nie dlatego robisz komuś kąśliwe uwagi i prawisz kazania innej osobie. Bo serio i szczerze – obchodzi Cię ona w tym momencie? Nie kochana – nie znasz jej, nie chcesz ani nie próbujesz poznać. Masz ją centralnie w dupie i powiedzmy to sobie wprost. W tym momencie obchodzisz się tylko Ty i Twój wywód. Twoja hipersuperważnaopinia. I Twoje poczucie lepszości i wyższości. Bo jesteś lepsza – przecież schudłaś. Nie jesteś już tym pączusiem z przeszłości. A te pączusie są teraz brzydkie i fe. 

Nie każdego stać na to, żeby popatrzeć na siebie w każdym momencie życia i stwierdzić: tak, to byłam ja. Byłam tą osobą, bo nie potrafiłam być inną. Popełniłam błędy, ale sobie je wybaczyłam. Samo schudnięcie nie leczy głowy, nie leczy poczucia wartości. Wiem to doskonale po sobie. Co z tego, że zrzucałam 15,16 kilo jak w głębi duszy nadal czułam się kiepsko ze sobą. Nadal pełno zastrzeżeń i nadal wokół trochę ludzi, którzy nie zmienili się dla mnie. Nie zrobili się pełni empatii i wspierający dlatego, że zrzuciłam nadwagę. O moim ówczesnym zdaniu na temat wyglądu innych coś już pisałam: http://www.dziewczynynaplus.pl/2017/07/byam-hejterem.html
A jeśli chcesz wspierać, to wspieraj naprawdę. Słuchaj, pomagaj, nie powtarzaj tych samych wyświechtanych frazesów, które z pewnością też słyszałaś milion razy. Dziel się doświadczeniami, spostrzeżeniami, motywuj w pozytywny sposób, ale do cholery – nie ubliżaj i nie hejtuj kogoś za to, że jest podobny do Ciebie z przeszłości, bo to jest chore. I jeśli cały czas masz potrzebę, żeby to robić, to sorry, ale problem jest przede wszystkim z Tobą.

PS. Postanowiłam pisać o przejawach body shamingu, bo to powielające się, te same motywy. Do znudzenia i do zrzygania. Czasami chciałoby mi się napisać “za 3…2…1…” I nie zrozumcie źle – nie chodzi ani o mnie, ani o Karolinę. Te tematy są już za nami, generalnie body shaming dotyczący nas mamy w dupie i niewiele nas obchodzi. Znamy swoją wartość, siebie i wyrosłyśmy z dostosowywania się do czyjejś wizji (lub nierealnej swojej). 
Ale wiele osób jeszcze z tym bezskutecznie walczy.
Dla wielu kobiet ta walka jest ciężka i dużo kosztuje. 
I chcę, żeby może ktoś zanim pierdalnie swoje, może miał te kilka sekund refleksji, komu i na co jest to potrzebne. I dlaczego tylko jemu.
4

You may also like

4 komentarze

  • Anonimowy

    W punkt!

    12 listopada 2017 at 22:32 Reply
  • Anonimowy

    I ja dziękuję za ten tekst. Bardzo mądry. Kiedyś też nie rozumiałam, jak można być grubym i ,,nie wziąć się za siebie" – do czasu, aż moja tarczyca zwariowała… Teraz nie oceniam i uczę się akceptować się taką jaką jestem. To bardzo trudne, ale dzięki takim głosom jak Twój jest mi łatwiej. Pozdrawiam! //enkaustyka.wordpress.com

    14 listopada 2017 at 09:59 Reply
  • Leave a Reply